29 marca 2025 w Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie odbyła się zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej dyskusja pt. „Jeden z Szesnastu. Mecenas Stanisław Mierzwa”. Dwa dni wcześniej pod Pomnikiem Szesnastu w Pruszkowie uczczono pamięć o przywódcach polskiego podziemia. W tym roku mija osiemdziesiąt lat od chwili bezprecedensowego uprowadzenia szesnastu przedstawicieli Państwa Polskiego a następnie skazanie znacznej części z nich na wieloletnie kary więzienia przez sowieckie NKWD.
Przypomnijmy kilka faktów. W 1941 roku Polski Rząd Emigracyjny kierowany przez Władysława Sikorskiego oraz rząd Związku Sowieckiego – wówczas już sojusznika aliantów nawiązał stosunki dyplomatyczne. Nie wszyscy politycy popierali ten krok, choćby przez wzgląd na wydarzenia po 17 września, kiedy to Sowieci ramię w ramię z Hitlerem dokonali rozbioru Polski. Sytuacja polityczna w Europie zmieniła się po 22 czerwca 1941, gdy Niemcy zaatakowały ZSRR. Była to największa operacja, która ostatecznie nie powiodła się i zdecydowała o klęsce Hitlera w całej wojnie. Stalin dołączył do aliantów. Na wschodzie miał wolną rękę, a jego zachodni sojusznicy nie protestowali gdy podporządkowywał sobie kolejne kraje wyzwalane spod niemieckiej okupacji.
Dowództwo Armii Krajowej również miało tego świadomość. W 1943 roku Tadeusz „Bór” Komorowski zdawał sobie sprawę, że po wejściu Armii Czerwonej konieczna będzie dalsza konspiracja. Następca „Bora” gen. Leopold Okulicki ps. „Niedźwiadek” otrzymał wytyczne jak postępować wobec wkraczających Sowietów. Wiosną 1944 roku na ziemiach wschodnich wdrożono akcję „Burza”. Chodziło o wyzwolenie ziem polskich własnymi siłami i powitanie Sowietów w roli gospodarzy. Oddziały polskie często współdziałały z Sowietami, po czym najczęściej żołnierze radzieccy podstępem rozbrajali je i aresztowali. Ważną rolę w likwidacji polskiego podziemia odegrał szef NKWD generał Iwan Sierow, któremu Stalin powierzył zadanie aresztowania jego przywódców. W marcu 1945 r., posługując się nazwiskiem Iwanow, zaprosił na rozmowy do Pruszkowa działaczy podziemia z gen. Leopoldem Okulickim „Niedźwiadkiem” na czele. Po wahaniach, gdyż Polacy liczyli się z możliwością prowokacji na spotkanie przybyło łącznie szesnaście osób. Były to najważniejsze osobistości Polskiego Państwa Podziemnego. W opublikowanych wspomnieniach generał Iwan Sierow opisał także przesłuchanie Okulickiego jeszcze z 1941 r., gdy ten po raz pierwszy trafił w ręce NKWD. Napisał: „Wywarł na mnie wrażenie mądrego i dobrego, kompetentnego pracownika wywiadu (…). O siódmej rano przywieziono zatrzymanego do mnie na przesłuchanie. Przywitaliśmy się. Byłem w cywilnym ubraniu. Ja pana znam, jest pan szefem wywiadu Ukrainy – rozpoczął Okulicki. A wy nie jesteście Zarzewski, za którego się podajecie, lecz Okulicki, Mrówka – odparowałem. Generał wcale nie był zaskoczony moją o nim wiedzą. Uśmiechnąłem się i powiedziałem: Niepotrzebnie zgoliliście wąsy, przecież na zdjęciu w paszporcie je macie. I dodałem: Jesteśmy z wami kolegami po fachu – wywiadowcami, z tą różnicą, że jestem obecnie też oficerem śledczym, a wy jesteście aresztowanym, dlatego też oczekuję od was stosownych zeznań”.
17 marca doszło do pierwszych spotkań. Sowieci zobowiązali się dostarczyć samolot, którym członkowie Polskiego Podziemia mieli polecieć do Londynu na konsultacje z Rządem RP na Emigracji. Ustalono, iż do kolejnego dużego spotkania, tym razem w obecności gen. Iwanowa, dojdzie 28 marca. Członkowie RJN i Okulicki słali depesze do Londynu, informując o przebiegu wstępnych rozmów oraz zapewniając o dobrych intencjach Sowietów. Londyn aprobował podjęcie dialogu. Rozmowy przebiegały w miłej atmosferze. Polaków przewieziono do Warszawy, gdzie rozmawiali z człowiekiem podającym się za Iwanowa, jednak zamiast obiecanej podróży do Londynu w samolocie okazało się, że zdążają do Moskwy, ty tam „porozmawiać z kim trzeba”. Ostatecznie Polacy trafili do osławionego więzienia na Łubiance. 30 marca wieczorem znalazło się tam kolejnych dwunastu oszukanych przedstawicieli Polskiego Podziemia. Wśród szesnastu podstępnie pojmanych działaczy było wiele postaci, które przed wojną odgrywały kluczową rolę na polskiej scenie politycznej.
Proces szesnastu rozpoczął się 18 czerwca 1945 roku. Odbywał się w moskiewskim Domu Związków. Oskarżonym zakazano komunikowania się ze sobą oraz kontaktów z otoczeniem. Zarzuty dotyczyły działalności wywrotowej na tyłach Armii Czerwonej oraz wrogich aktów przeciwko żołnierzom sowieckim. Świadkowie procesu byli pod wrażeniem postawy generała Okulickiego, który na procesie twardo i nieustępliwie bronił dobrego imienia AK i Polskiego Państwa Podziemnego. Nie dał się wyprowadzić z równowagi czyhającym na każdą jego pomyłkę Sowietom, musiał jednak przyznać, iż przygotowywał siły zbrojne na wypadek zagrożenia niepodległości Polski ze strony ZSRR, co uwiarygodniło tezy stawiane przez oskarżenie. 21 czerwca 1945 roku został skazany na dziesięć lat więzienia, co było najwyższą karą wśród oskarżonych. Pozostałe kary w porównaniu z podobnymi procesami nie były wysokie, choć skrajnie niesprawiedliwe. Główni oskarżeni i tak nie doczekali wolności. Okulicki zmarł w więzieniu w 1946 roku. Wszystko wskazuje na to, iż został zamordowany. W 1950 roku zmarł Jasiukowicz, a w 1953 roku, ledwie dwa tygodnie przed końcem kary, w niewyjaśnionych okolicznościach zginął Jankowski.
