Historianaprawde.pl

Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego

Szacowany czas czytania: ...

Hans Killian służący jako chirurg na froncie wschodnim pozostawił po sobie wstrząsające wspomnienia. Dzięki wydawnictwu Znak możemy zapoznać się z ich treścią.

Wojna na wschodzie przeciwko ZSRR według niemieckich planów miała zakończyć się zaledwie po kilku tygodniach. Armia Czerwona przetrzebiona czystkami Stalina miała być kolosem na glinianych nogach. Dlatego też niemiecki Wehrmacht poszedł w bój  bez przygotowania choćby ubrań zimowych. Początkowe sukcesy dawały potwierdzenie, że plan rzucenia ZSRR na kolana uda się wykonać przed nastaniem zimy. Jednakże okazało się to jedynie mrzonką. Już w październiku zaczęła się zima, która przeszła do historii jako jedna z najcięższych. brak odpowiedniego przygotowania, ciepłych ubrań, zapasu leków i zwiększająca się liczba odmrożeń, a także ze względu na wzmożony opór sowietów powodowały, że szpitale polowe były przepełnione. 

Frontowi lekarze mieli ręce pełne roboty. Ich zadaniem było uratowanie rannych żołnierzy przed śmiercią. Z kolejnymi tygodniami coraz wolniej posuwającej się ofensywy ich praca zaczęła wyglądać bardziej jak taśmociąg. Niemalże z marszu decydowano komu amputować nogę czy rękę, co miało zapobiec utracie życia, gangrenie i postępującemu zarażeniu. Przestano się starać by ratować pacjenta. Walka niemieckich lekarzy na froncie z czasem zaczęła bardziej polegać na podtrzymaniu życia, a coraz częściej na wypisaniu aktu zgonu. 

 

W środku tego piekła znalazł się z pozoru zwykły lekarz, jakich pomimo, że było wielu to ciągle zbyt mało w armii niemieckiej. Killian w swoich wspomnieniach opisuje nam chaos organizacyjny, brak decyzyjności, brak środków i często nawet chęci by podjąć się misji ratowania życia. Pokazuje, że to co się działo w kwestii ochrony życia i zdrowia na froncie wschodnim bardziej przypominało momentami średniowieczne znachorstwo niż nowoczesną medycynę. 

Autor pokazuje nam sylwetki lekarzy, bezrefleksyjnie podejmując decyzje o ludzkim życiu. Kogo skazać na śmierć, bo nie warto było tracić sił na jego ratowanie. lekarz stawał się niemalże bogiem decydującym kto ma szansę przetrwać, a kto musi umrzeć. 

Jednocześnie przy takim tle Killian próbuje pokazać się jako ten, który nie zgadza się z takim obrotem spraw. W swoim mniemaniu jest ostoją moralności, walcząc z przełożonymi o odpowiednią opiekę nad rannymi żołnierzami. Sam przeprowadza wiele operacji ratujących życie i zdrowie. 

Sama książka jest starannie wydana, w twardej oprawie. Liczy sobie blisko 430 stron. Czyta się dość szybko, gdyż można odnieść wrażenie iż czyta się dobrą powieść a nie rzeczywiste wspomnienia. Wrażenie to jest spotęgowane wieloma zamieszczonymi dialogami. 

osobiście polecam lekturę książki każdemu interesującemu się historią II wojny światowej, a zwłaszcza walkami na froncie wschodnim.

 

Przejdź do treści