Przyszedł na świat w Warszawie, w rodzinie emerytowanego rosyjskiego pułkownika Włodzimierza Iwanowa oraz pochodzącej z bogatej rodziny kupieckiej pięknej Polki – Leonardy Szajnowicz. Po wybuchu I Wojny Światowej pułkownik Iwanow znalazł się z rodziną na Kaukazie. Relacje między małżonkami nie układały się najlepiej. Wreszcie zniechęcona Polka uległa namowom greckiego przedsiębiorcy Joannisa Lambrianidesa. Zostawiła męża i uciekła wraz z nim do Salonik.
Syn Jurek pozostał w Warszawie, gdzie rozpoczął edukację w szkole oo. Marianów. Po ukończeniu czternastu lat zamieszkał wraz z matką w Salonikach, kontynuując naukę w miejscowym francuskim liceum. Miał w zasadzie dwie ojczyzny. Chętnie wracał do Polski, gdzie się urodził, kochał też Grecję, w której dorastał. Oficjalnie polskie obywatelstwo uzyskał w 1935 roku. Był bardzo wysportowany, jego pasją było pływanie. W klubie sportowym „Iraklis” w Salonikach trenował piłkę wodną, zdobywając liczne wyróżnienia, a równolegle był też członkiem reprezentacji Polski w piłce wodnej. W 1937 roku zdobył mistrzostwo Polski, a także jako zawodnik narodowej kadry wielokrotnie występował na zawodach zagranicznych. Mimo, że sporo czasu spędził poza Polską – był do niej bardzo przywiązany. Studiował we Francji i Belgii. Dyplom magistra nauk rolniczych uzyskał w 1938 na Uniwersytecie w Louvain. Częste podróże sprawiły, że rozwinął swe zdolności lingwistyczne. Prócz polskiego władał biegle angielskim, rosyjskim, francuskim, niemieckim i greckim.
Gdy wybuchła wojna, przebywał w Grecji. Niezwłocznie podjął współpracę z polską misją wojskową w Salonikach, udzielając pomocy polskim żołnierzom, którzy po upadku kampanii wrześniowej trafiali tam z rumuńskich i węgierskich obozów internowania. W 1940 roku Ekspozytura „A” Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza w Atenach zwerbowała go do pracy w polskim wywiadzie wojskowym. Po kapitulacji Grecji trafił do Palestyny, w szeregi szkolącej się tam Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Po niespełna dwóch miesiącach jego wyjątkowe zdolności (a zwłaszcza znajomość sześciu języków) docenił brytyjski wywiad. Odbył intensywne szkolenie w Aleksandrii, a w październiku 1941 r. na pokładzie okrętu podwodnego „Thunderbolt” przerzucono go w okolice Maratonu w Attyce. Ma stworzyć siatkę wywiadowczą i w tym celu postanawia zaufanych ludzi ulokować we wszystkich ważniejszych włosko-niemieckich urzędach. Rozwija sieć kontaktów, organizuje dywersję. Do Londynu zaczynają napływać meldunki o rodzaju przeładunku w portach i terminach wyjść w morze statków. Podjął także pracę przy wznoszeniu fortyfikacji w Maratonie, dzięki czemu brytyjskie lotnictwo podczas nalotu obraca je w gruzy, niszcząc wielomiesięczną pracę Niemców.
Dociera do fabryki Malziniotti w Nowym Faleronie, gdzie produkowano silniki dla niemieckiej Luftwaffe. Sprawia, że są one faszerowane specjalnymi chemikaliami z kauczukiem. W ciągu czterech miesięcy wyeliminowano w ten sposób czterysta samolotów. Brak wsparcia lotniczego okazał się niezwykle dotkliwy dla Niemców w Afryce, podczas dramatycznej bitwy pod El Alamein.
Jerzy Szajnowicz-Iwanow był bardzo aktywnym i pomysłowym agentem. W mundurze marynarza podłożył minę na pokładzie niemieckiego okrętu podwodnego U-133, który podczas remontu stał w Zatoce Eleuzyjskiej. Dzięki umiejętnościom pływackim potrafił pokonywać w nocy długie dystanse i umieszczać na stacjonujących w portach jednostkach miny magnetyczne. Tak wysadził niemiecki niszczyciel Z.G. 3 (dawny grecki okręt wojenny „Król Jerzy”). Skuteczność jego działań rosła z każdym miesiącem. Posłał na dno U-372 oraz włoski ścigacz, a także hiszpański statek transportowy. Spalił flotyllę niemieckich kutrów z amunicją, Niemcy opublikowali za nim listy gończe, wyznaczając nagrodę pół miliona drachm za pomoc w jego ujęciu .
Pierwszy raz aresztowano go w grudniu 1941 r. na podstawie informacji przekazanych przez dawnego szkolnego kolegę. Jerzy wykorzystując swój spryt uciekł z samochodu. Drugi raz wpadł w ręce włoskich karabinierów na wyspie Faros. Żołnierze jednak nie okazali się służbistami, a Szajnowiczowi udało się ich upić w przydrożnej tawernie. Uciekł w mundurze jednego z nich. Trzecie aresztowanie nastąpiło 8 września 1942 r. w Atenach. Oskarżono go o posiadanie broni, radiostacji, próbę zabójstwa, szpiegostwo i sabotaż. Podczas procesu przed niemieckim sądem wojennym przyznał, że jest brytyjskim agentem, ale także Polakiem walczącym za swoją ojczyznę. Na ścianie celi w której był więziony wyrył orła, dwie polskie flagi i napis: „Niech żyje Polska. Jeszcze Polska nie zginęła. Jerzy Iwanow”.
Skazano go na potrójną karę śmierci. 4 stycznia 1943 roku miał być dniem wykonania wyroku. Podczas doprowadzania na miejsce egzekucji udało mu się zerwać kajdanki i podjąć próbę ucieczki. Został jednak postrzelony, a później przywiązany i rozstrzelany. Pośmiertnie otrzymał od polskich władz emigracyjnych Order Virtuti Militari, zaś Grecja uznaje go za swego bohatera narodowego. W 1971 roku Zbigniew Kuźmiński nakręcił film „Agent Nr 1” na podstawie książki Stanisława Strumph-Wojtkiewicza. Rolę polskiego agenta zagrał brawurowo Karol Strasburger.
Krzysztof Wieczorek
