20 sierpnia 1940 roku w położonej na przedmieściach miasta Meksyk dzielnicy Coyoacán rozegrała się ostatnia scena jednego z najbardziej bezwzględnych politycznych pojedynków XX wieku. Lew Trocki, współtwórca rewolucji bolszewickiej, organizator Armii Czerwonej i niegdyś jeden z najpotężniejszych ludzi w Rosji Radzieckiej, został śmiertelnie zaatakowany we własnym gabinecie. Zabójcą okazał się Ramón Mercader – hiszpański komunista i agent działający w ramach operacji sowieckich służb specjalnych. Trocki nie zginął jednak od razu. Ciężko ranny przeżył jeszcze kilkadziesiąt godzin i zmarł następnego dnia.
Od bohatera rewolucji do „wroga ludu”
Lew Trocki, właściwie Lew Dawidowicz Bronstein, należał do najważniejszych postaci rewolucji rosyjskiej. W 1917 roku odegrał kluczową rolę w przejęciu władzy przez bolszewików, a podczas wojny domowej stworzył i faktycznie zorganizował Armię Czerwoną. Przez pewien czas wydawało się, że po Włodzimierzu Leninie może zostać jednym z głównych przywódców państwa radzieckiego.
Po śmierci Lenina w 1924 roku rozpoczęła się jednak walka o władzę, z której zwycięsko wyszedł Stalin. Trocki stopniowo tracił stanowiska i wpływy. W 1927 roku został usunięty z partii komunistycznej, następnie zesłano go do Ałma-Aty, a w 1929 roku całkowicie wydalono ze Związku Radzieckiego. Przebywał kolejno w Turcji, Francji i Norwegii, aż w końcu otrzymał zgodę na osiedlenie się w Meksyku.
Emigracja nie oznaczała jednak końca jego działalności. Trocki pisał książki, artykuły i manifesty, bezlitośnie atakując stalinowski system. Oskarżał Stalina o zdradę ideałów rewolucji oraz stworzenie biurokratycznej dyktatury. W 1938 roku z jego inicjatywy powstała IV Międzynarodówka, mająca stanowić alternatywę zarówno dla kapitalizmu, jak i podporządkowanego Moskwie ruchu komunistycznego.
Dla Stalina obecność Trockiego za granicą była czymś znacznie więcej niż irytującym problemem propagandowym. Dawny towarzysz Lenina posiadał nazwisko znane na całym świecie, doświadczenie organizacyjne, rozległe kontakty i własnych zwolenników. W warunkach wielkich czystek drugiej połowy lat trzydziestych „trockizm” stał się w ZSRR jednym z podstawowych oskarżeń kierowanych przeciwko rzeczywistym i domniemanym przeciwnikom Stalina. Tym bardziej nieznośny musiał być dla kremlowskiego dyktatora fakt, że sam Trocki pozostawał poza jego zasięgiem. A przynajmniej do czasu.
Twierdza w Coyoacán
W Meksyku Trocki początkowo znalazł się pod opieką malarza Diego Rivery i Fridy Kahlo. Później wraz z żoną Natalią Siedową zamieszkał w domu przy Avenida Viena w Coyoacán. Rosnące zagrożenie sprawiło, że posiadłość zaczęła przypominać niewielką fortecę. Podwyższano mury, instalowano zabezpieczenia, wzmacniano drzwi i organizowano całodobową ochronę. Obawy nie były przesadzone.
W nocy z 23 na 24 maja 1940 roku grupa około dwudziestu uzbrojonych napastników wtargnęła na teren domu. Akcją kierował znany meksykański malarz i jednocześnie zagorzały stalinista David Alfaro Siqueiros. Napastnicy ostrzelali pomieszczenia z broni automatycznej. W ścianach pozostały dziesiątki śladów po pociskach. Trocki, jego żona i mieszkający z nimi wnuk cudem przeżyli.
Nieudany atak doprowadził do dalszego zaostrzenia środków bezpieczeństwa. Paradoks polegał na tym, że kolejny zamach nie miał polegać na szturmie z zewnątrz. Tym razem zabójca miał zostać wpuszczony do środka jako znajomy.
Człowiek o kilku nazwiskach
Ramón Mercader urodził się w Hiszpanii i jako młody człowiek związał się z ruchem komunistycznym. Podczas wojny domowej w Hiszpanii znalazł się w kręgu zainteresowania sowieckich służb specjalnych. Istotną rolę w jego zaangażowaniu odegrała jego matka Caridad del Río Mercader, gorliwa komunistka związana z sowieckim aparatem wywiadowczym.
Jednym z ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie operacji przeciwko Trockiemu był doświadczony oficer sowieckiego wywiadu Naum Eitingon. Materiały dotyczące operacji wskazują, że Mercader był przez dłuższy czas przygotowywany do roli człowieka, który miał znaleźć się na tyle blisko Trockiego, aby móc go zabić.
Mercader występował pod kilkoma fałszywymi nazwiskami. Przedstawiał się między innymi jako Jacques Mornard, rzekomy Belg, a następnie posługiwał się dokumentami na nazwisko Frank Jacson. Kluczowym elementem jego legendy stała się Sylvia Ageloff, Amerykanka związana ze środowiskiem trockistowskim. Mercader nawiązał z nią romans i dzięki temu stopniowo zbliżył się do otoczenia Trockiego.
Była to metoda znacznie bardziej subtelna niż majowy atak uzbrojonej grupy. Mercader nie wyglądał jak zamachowiec. Przyjeżdżał samochodem, rozmawiał ze znajomymi Trockiego, pojawiał się w jego otoczeniu i z czasem przestał wzbudzać podejrzenia. Sylvia Ageloff sama nie zdawała sobie sprawy, że człowiek, z którym była związana, prowadzi działalność pod fałszywą tożsamością.
System bezpieczeństwa stworzony po pierwszym zamachu miał zatrzymać uzbrojony oddział. Okazał się znacznie mniej skuteczny wobec człowieka, którego mieszkańcy domu zaczęli uważać za znajomego.
20 sierpnia 1940 roku
We wtorek 20 sierpnia Mercader pojawił się ponownie w domu Trockiego. Miał ze sobą tekst artykułu, który – jak twierdził – napisał i chciał przedyskutować ze słynnym rewolucjonistą. Nie była to jego pierwsza taka wizyta. Dzięki wcześniejszym spotkaniom udało mu się stworzyć wrażenie człowieka zainteresowanego działalnością polityczną i opinią Trockiego.
Trocki zaprosił go do gabinetu.
Było późne popołudnie. Gospodarz usiadł przy biurku i zaczął czytać przyniesiony przez gościa tekst. Mercader znalazł się za jego plecami. Pod ubraniem ukrywał broń.
W tym miejscu warto wyjaśnić jeden z najbardziej rozpowszechnionych szczegółów całej historii. Przez dziesięciolecia pisano, że Trocki został zamordowany „szpikulcem do lodu”. W rzeczywistości Mercader posłużył się skróconym czekanem alpinistycznym – narzędziem znacznie większym i cięższym. Zamieszanie terminologiczne powstało między innymi wskutek tłumaczenia francuskiego słowa piolet. W zachodnich publikacjach nadal można znaleźć zarówno określenie „ice pick”, jak i bardziej poprawne „ice axe”.
Mercader uniósł broń i uderzył Trockiego w głowę.
Cios był potężny, ale nie spowodował natychmiastowej śmierci.
I właśnie to niemal zniweczyło cały plan.
Trocki wydał przeraźliwy krzyk i rzucił się na napastnika. Mimo ciężkiej rany był jeszcze w stanie stawiać opór. Hałas zaalarmował ochroniarzy, którzy wbiegli do gabinetu, obezwładnili Mercadera i zaczęli go bić. Według relacji świadków sam Trocki miał domagać się, aby zamachowca nie zabijano, ponieważ należało go przesłuchać.
To była niezwykle ważna decyzja. Śmierć Mercadera na miejscu zbrodni znacznie utrudniłaby późniejsze odtworzenie mechanizmu zamachu.
Trocki żyje!
Ranny Trocki został przewieziony do szpitala. Początkowo pojawiła się nawet nadzieja, że przeżyje. Lekarze podjęli operację, jednak uszkodzenia mózgu okazały się zbyt poważne.
Stan Trockiego stopniowo się pogarszał. Zapadł w śpiączkę i 21 sierpnia 1940 roku zmarł. Miał 60 lat.
W ten sposób dobiegło końca życie jednego z najważniejszych uczestników rewolucji rosyjskiej. Człowiek, który współtworzył system stosujący terror wobec przeciwników politycznych, sam ostatecznie padł ofiarą aparatu przemocy stworzonego przez jego dawnych towarzyszy i rozwiniętego na ogromną skalę przez Stalina.
Sam ten paradoks sprawił, że zabójstwo Trockiego stało się jednym z najbardziej symbolicznych mordów politycznych XX wieku.
