Bogowie, duchy, trolle, magiczne rytuały i tajemnicze völvy, które potrafiły zaglądać w przyszłość. Dla wikingów świat nadprzyrodzony był równie realny jak ten, który widzieli na co dzień. Jak wyglądały ich wierzenia, komu składali ofiary i dlaczego nawet wojownicy szukali pomocy u bogów? Przeczytaj fragment książki „Wikingowie. Najeźdźcy z północy”, której autorem jest Kim Hjardar i odkryj niezwykły świat nordyckiej religii, mitologii i magii.
ROZDZIAŁ 3
RELIGIA, MITOLOGIA I KULT
W epoce wikingów wiarę i akty religijne określano pojęciem forn siðr czyli starożytny albo religijny zwyczaj. Nordycy nie mieli jednolitego systemu wierzeń, doktryn ani dogmatów, jakie znamy z chrześcijaństwa czy islamu. Ich religia obejmowała wiele różnych praktyk i rytuałów. Zwyczaje te dotyczyły wszystkich członków społeczeństwa – sfera religijna ogarniała każdego człowieka.
Ludzie dzielili świat z wieloma nadprzyrodzonymi istotami, między innymi bogami i boginiami, w szczególności Nornami; trollami i olbrzymami, czyli jǫtnar, disami, walkiriami, krasnoludami, elfami i goblinami. Nordyccy bogowie i inne istoty wymagali oddawania im czci i składania ofiar. Jeśli świat miał uniknąć katastrofy, należało ich także traktować jako stałą, niezmienną część rzeczywistości. Wikingowie byli bardzo przesądni, nosili amulety, używali zaklęć i składali ofiary, aby pozostać w dobrych stosunkach z siłami nadprzyrodzonymi. Wszyscy wierzyli, że świat zamieszkuje mnóstwo magicznych stworzeń, które warto mieć po swojej stronie, żeby sprawy dobrze się układały. Te stworzenia wraz z bogami dbały o to, aby zapewnić światu odpowiednią ilość wiatru, deszczu, mrozu i słońca. Jeśli stosunki z bóstwami zostały zakłócone, prowadziło to do nadmiaru lub niedostatku któregoś z tych życiodajnych składników, a to mogło skutkować katastrofą. Od istot nadprzyrodzonych zależało nawet, czy wybuchnie wojna czy zapanuje pokój. Wojownicy poświęcali więc im swoje życie, aby zwyciężyć w walce. Wieśniacy składali ofiary bogom urodzajów i pogody, aby zapewnić sobie dobre plony.
Ludzie wchodzili w kontakt z siłami nadprzyrodzonymi poprzez akty religijne, takie jak rytuały i obrzędy. Dobre relacje z bogami były warunkiem niezbędnym, aby jednostka, gospodarstwo rolne, rodzina i kraj mogły zdobyć bogactwo i osiągać sukcesy. Każde bóstwo i każdą istotę nadprzyrodzoną wyróżniał pewien zestaw cech. Toteż różne motywy skłaniały ludzi, by zwracali się do poszczególnych bóstw i istot. Kobieta w ciąży i jej krewni błagali o pomoc disy – żeńskie istoty patronujące narodzinom i chroniące rodzinę. Załoga wikińskiego statku mogła prosić boga morza Njorda lub Odyna o ochronę.
Kobiety i mężczyźni epoki wikingów komunikowali się z siłami nadprzyrodzonymi na różne sposoby. Najczęstszy z nich źródła historyczne określają jako seiðr. Nie istnieje współczesny odpowiednik tego słowa, ale dobrymi przybliżeniami będą magia i czarnoksięstwo. Formami komunikacji równoległymi, a także praktykowanymi w ramach seiðr, były gandr – umiejętność rzucania uroków, galdr – powtarzające się pieśni lub intonacje oraz útiseta – „wysiadywanie” w połączeniu z wglądem w naturę w celu przeżycia wizji lub wróżenia. Osoby oddające się tym praktykom zwano szamanami (współczesne słowo określające kogoś odgrywającego rolę pośrednika między światem duchowym a zwykłym, ludzkim). Szaman potrafi ł zmienić swoją świadomość, aby uzyskać informacje, poszukać rady u duchów natury lub duchów przodków, wykorzystać ich magię na potrzeby ludzi i zadbać o powodzenie całej społeczności. W dawnym nordyckim społeczeństwie szamanizm, czyli seiðr, mogli uprawiać zarówno mężczyźni (seiðmen), jak i kobiety (seiðkona), ale wydaje się, że znacznie częściej robiły to kobiety. W sztuce seiðr było coś niemęskiego. Seiðman mógł zostać oskarżony o bycie ergi (rzeczownik) i argr (przymiotnik). Te dwa staronordyckie słowa to obelgi oznaczające zniewieścienie lub inne niemęskie zachowania. Często używano ich w odniesieniu do mężczyzn będących stroną bierną w stosunkach homoseksualnych. A to według wikingów uchodziło za szczególnie niemęskie i przynoszące wstyd. Natomiast, gdy było się męską stroną takiej relacji, nie widziano w tym niemęskiego zachowania. Odyn nauczył się sztuki seiðr od bogini Frei, co pokazuje, że był bogiem przekraczającym wszelkie granice, nawet surowe normy społeczne.
Kobietę uprawiającą tę sztukę nazywano seiðkona lub völva, co oznacza „nosząca różdżkę” albo „nosząca magiczny kij”. Nie każdy mógł zostać szamanem. Niektórzy ludzie mieli większe niż inni predyspozycje do komunikowania się z siłami nadprzyrodzonymi. Darzono ich ogromnym szacunkiem i obawiano się ich. Płacono im za odprawianie rytuałów, leczenie chorych, pomaganie przy narodzinach dziecka albo wejrzenie w to, co bogowie i inne istoty myślą o danej sprawie. Jeśli ktoś podejrzewał, że na teren farmy weszły duchy zmarłych lub inne istoty niezamieszkujące gospodarstwa, mógł wezwać völvę, aby się ich pozbyła.
W Sadze o Eryku Rudym występuje Torbjørg Lítivölva (mała völva). Pochodziła z Grenlandii i podróżowała w towarzystwie młodzieży i dzieci będących jej pomocnikami. Około 1000 roku na Grenlandii zapanował głód. Zbiory były kiepskie, w morzu brakło ryb, a część myśliwych nie wróciła z polowania. Gdy ludzie chcieli się dowiedzieć, co ich czeka w przyszłości, posyłali po völvę. Przed jej wizytą dokładnie sprzątali i przygotowywali cały dom. Na krześle z wysokim oparciem, zwykle zarezerwowanym dla pana domu i jego żony, układano poduszki, aby völva mogła wygodnie usiąść. Pojawiała się ubrana w niebieską lub czarną pelerynę do ziemi, obszytą klejnotami wzdłuż brzegów. W ręku trzymała różdżkę – symboliczną przęślicę (seiðstafr) ozdobioną mosiądzem i klejnotami wprawionymi w gałkę. Jej szyję zdobiły korale ze szklanych paciorków, a głowę – opaska z czarnej owczej wełny, przystrojona białą kocią skórą. W pasie była przewiązana paskiem z huby, na którym wisiała duża sakiewka do przechowywania przyborów używanych do seiðr. Na stopach nosiła buty z cielęcej skóry. Sznurowadła były zakończone mosiężnymi kulkami. Dłonie okrywały rękawiczki z kociej skóry – białe i w środku puszyste. Gdy wchodziła do sali, domownicy pozdrawiali ją z szacunkiem i prowadzili na honorowe miejsce przy stole. Podawali jej różne dania przygotowane specjalnie dla niej. Jadła owsiankę na kozim mleku i potrawę z serc wszystkich gatunków zwierząt żyjących w gospodarstwie, które ją gościło. Używała mosiężnej łyżki i noża ze złamanym końcem. Następnego dnia völva odprawiała rytuały. Najpierw zasiadała na specjalnej, podwyższonej platformie, otoczona grupą dziewcząt śpiewających pieśni przyzywające moce, z którymi miała się komunikować. Udało się odprawić rytuał, ponieważ völva była obdarzona zdolnością patrzenia daleko w przyszłość. Przepowiedziała koniec głodu.
Kult bogów
Bogów i inne istoty nadprzyrodzone czczono na dwa sposoby. Pierwszym i najbardziej oczywistym był publiczny kult, obejmujący składanie ofiar. Na ogół obrzędy odbywały się na farmie wodza, na þingu lub w świętych miejscach. Ceremonie prowadził król, earl, wódz albo goði, czyli specjalnie do tego wyznaczony człowiek. Według źródeł historycznych goði odprawiał obrzędy ku czci określonych bogów w wyznaczonych miejscach lub w budowli zwanej hof. Pełnił także inne funkcje społeczne jako znający prawo, przywódca podczas wojny i wypraw handlowych itd.
Oprócz tego praktykowano kult religijny w bardziej osobisty sposób, na poszczególnych farmach. Główną uczestniczką świętych aktów była kobieta, która dbała o zachowanie tradycji danej rodziny i farmy. Z kolei farmer przewodził rytuałom wyznaczającym etapy życia poszczególnych członków rodziny. Tych dwoje pełniło też funkcje goði (męskiego opiekuna kultu) i gyðja (żeńskiej opiekunki kultu), prowadząc obrzędy podczas blót – ofiary lub uczty.
Niektórzy ludzie i rodziny w wyjątkowy sposób czcili któreś z bóstw. Jedni mieli szczególny stosunek do Frejra lub Frei, inni woleli Th ora lub Odyna. Czciciele Odyna, Th ora lub Frei traktowali tych bogów jako fulltrudi, czyli najdroższych przyjaciół, i zabiegali o ich łaski. Wyznawcy poszczególnych kultów mogli okazywać wrogość innym, a nawet ich zwalczać. W Sadze o Håkonie I Dobrym czytamy, że farmerzy mieli w zwyczaju udawać się do hof, gdy składano ofiary. Każdy z nich musiał przynieść ze sobą napitek, przede wszystkim piwo, i przyprowadzić zwierzęta przeznaczone na rzeź, takie jak kozy, owce i konie. Ich krwią mazano ołtarz z figurami bóstw, ściany świątyni wewnątrz i na zewnątrz oraz wszystkich obecnych. Następnie gotowano mięso zarżniętych zwierząt i podawano je. Kielichy z napojami przekazywano sobie nad ogniem. Wódz błogosławił mięso ofiar i pełne kielichy. Najpierw opróżniano kielich Odyna – za zwycięstwo i władzę króla, a następnie kielichy Njorda i Frei za dobre zbiory i pokój (Blóta til árs ok friðar). Ten toast miał zapewnić zdrowie, pokój i dobre czasy ludziom oraz zwierzętom.
Główne obrzędy religijne miały miejsce cztery razy do roku. Dzień 14 października wyznaczał początek zimy. Składano wtedy ofiarę ku czci bogini urodzaju Frei.
W środku zimy, 12 stycznia, składano ofiarę za pokój, dobrą zimę i obfite zbiory w nadchodzącym roku.
Dzień 14 kwietnia wyznaczał początek lata i był poświęcony Odynowi. Składano ofiarę za zwycięstwo na wojnie i udane podróże.
W środku lata, około 20 czerwca, obchodzono święto światła. Czczono Słońce i zanoszono modły, aby złe duchy trzymały się z daleka.
