Historianaprawde.pl

Recenzje

Gdyby ktoś pisał powieść i wymyślił, że główną bohaterką będzie polską Żydówką, która przez kilka lat udaje hrabinę i wodzi za nos niemieckich panów życia i śmierci z Majdanka, krytycy by go zjedli. Zarzut kompletnie nieprawdopodobnej konstrukcji bohaterki byłby z pewnością najlżejszy. A gdyby jeszcze ta rzekoma hrabina była genialną matematyczką i fizycznie wyrwała z niemieckich łap i pewnej śmierci ponad dziesięć tysięcy polskich więźniów? Kompletny absurd, prawda? Tyle tylko, że Janina Mehlberg aka hrabina Suchodolska żyła naprawdę. I naprawdę dokonała niemożliwego.

Kiedy już wydaje się, że Auschwitz zostało literacko wyeksploatowane do samego końca, pojawia się książka, która nie tylko staje okoniem, ale jeszcze na całym świecie nieźle się sprzedaje. Bo obozy koncentracyjne to wciąż temat niesamowicie nośny komercyjnie. Oczywiście nie robię z tej obserwacji zarzutu, dobrze, że ludzie chcą czytać o tym, co Niemcy robili za drutami obozów.

Hans Killian służący jako chirurg na froncie wschodnim pozostawił po sobie wstrząsające wspomnienia.

W okupowanej Warszawie końca 1943 roku nazwisko Franz Kutschera stało się synonimem eskalacji terroru. Był on dowódcą SS i Policji w dystrykcie warszawskim Generalnego Gubernatorstwa – mianowany 25 września 1943 (faktycznie objął funkcję wkrótce potem) – i to właśnie z okresem jego rządów łączono nasilone egzekucje uliczne oraz brutalną presję na miasto. Całą akcję, choć nie tylko ją możemy prześledzić na podstawie pamiętników żołnierzy batalionu AK "Parasol", którzy brali udział w akcji.

Potrafił wracając z patrolu na pokładzie U-boota krzyknąć przez tubę do oczekujących go na pirsie VIP-ów: Czy naziści jeszcze są u władzy?

Z pisaniem o historii jest tak, że albo autorzy zagłębiają się w szczegóły jakiegoś zagadnienie tak bardzo, że ich wywody stają się hermetyczne, ekskluzywne tak bardzo, że stają się zrozumiałe jedynie dla wąziutkiej grupy ekspertów, albo - to druga opcja - snują opowieści na tak wysokim poziomie ogólności szukając ukrytych prawideł i sensów historii, że w jakimś momencie snują rozważania zupełnie już oderwane do faktów. Niewielu, bardzo niewielu autorów potrafi pisać o historii tak, by trafić do szerokiego grona czytelników. Krzysztof Drozdowski ewidentnie to umie i co równie ważne - lubi.

Przejdź do treści