Kiedy walki na froncie zachodnim utknęły w martwym punkcie, potrzebne stało się rozwiązanie wykraczające poza dotychczasowe metody prowadzenia wojny. Wśród osób, które dostrzegły potencjał nowej broni, znalazł się Winston Churchill. Wsparł prace nad opancerzonym pojazdem zdolnym do walki na lądzie. Tak rozpoczęła się historia czołgu, którego pierwsze konstrukcje miały przede wszystkim pomóc piechocie pokonać zasieki i zniszczyć stanowiska karabinów maszynowych. Jak przebiegały narodziny broni pancernej? Odpowiedzi dostarcza fragment książki „Czołgi. Historia broni pancernej” Oscara E. Gilberta i Romaina Cansière’a, wydanej nakładem Wydawnictwa RM.
WIELKA WOJNA (1914–1918) I NARODZINY CZOŁGU
Czołgi, tak jak wszystkie inne pomocnicze rodzaje broni, są tylko środkiem wsparcia piechoty, od której zależą losy bitwy, gdy żołnierze dźgają bagnetami nieprzyjacielskie trzewia.
– płk George S. Patton (1918)
Brytyjczycy pierwsi opracowali funkcjonalny czołg, niemniej tego rodzaju pojazd bojowy musiał prędzej czy później powstać, a Francuzi również nad nim pracowali. Wszystkie ówczesne konstrukcje wozów pancernych miały posłużyć rozwiązaniu ściśle taktycznego problemu przełamania chronionych zasiekami niemieckich linii obronnych, jednak doktryny użycia czołgów wypracowane przez dwa główne państwa alianckie – Francję i Anglię – różniły się w rezultacie zastosowanych nieco odmiennych, nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych. Trzecie mocarstwo alianckie, Stany Zjednoczone, zaproponowało przyjęcie rozsądnej doktryny utworzenia złożonych z różnych rodzajów broni „kombinowanych” formacji, których główną siłę stanowiłyby czołgi, ale Amerykanie przystąpili do wojny zbyt późno, a wspomniana koncepcja doczekała się realizacji dopiero po upływie dwóch następnych dekad.
Podejmowane w carskiej Rosji próby zaprojektowania sprawnego wozu bojowego zakończyły się fiaskiem z powodu zacofania ówczesnej rosyjskiej technologii przemysłowej, choć powstawały tam plany różnych pojazdów tego typu – od pomysłowych po dziwaczne. W obozie państw centralnych tylko Niemcy opracowały w miarę funkcjonalny czołg, jednakże niemiecki Sztab Generalny długo ignorował czołgi i zmienił zdanie na ich temat dopiero wtedy, gdy było już za późno. Jedyny niemiecki typ czołgu, który w latach Wielkiej Wojny wszedł do służby, okazał się konstrukcją nieudaną, a Niemcy nie wypracowali wtedy jeszcze spójnej doktryny użycia wozów pancernych.
Do października 1914 roku działania wojenne na froncie zachodnim utknęły w martwym punkcie. Brytyjski podpułkownik Ernest D. Swinton przedstawił wtedy pomysł opancerzonego i uzbrojonego pojazdu na bazie konstrukcji amerykańskiego ciągnika typu Holt, określonego przez jednego z jego przyjaciół jako „jankeski traktor, który może się wspinać niczym czort”. Brytyjskie Ministerstwo Wojny (War Office) odniosło się do pomysłu Swintona bez większego entuzjazmu, jednak zainteresował się nim ambitny Pierwszy Lord Admiralicji Winston Churchill. Flota Churchilla niemal bezczynnie stała w portach, a on sam chciał w jakiś sposób bardziej zaangażować Royal Navy w działania na lądzie.
Zorganizowano więc Komitet Okrętów Lądowych dla opracowania pojazdu bojowego, który ostatecznie stał się znany jako czołg. Wcześniej, w 1903 roku, Herbert George Wells opublikował utwór literacki Th e Land Ironclads („Lądowe pancerniki”), w którym opisał wielkie opancerzone pojazdy. Dzieło to zrobiło furorę w brytyjskich służbach specjalnych, a za konieczne uznano wyszukanie jakiegoś kryptonimu dla takiego wozu bojowego.
Rozpowszechniono pogłoski, że nowe, niezgrabne pojazdy to cysterny do wykorzystania na Bliskim Wschodzie. Niestety, skrót od water carrier (WC) był identyczny ze skrótowym określeniem ustępu (water closet), więc zamiast tego przyjęto w angielskim nazwę tank (czołg; dosłownie „zbiornik”).
Kilka wczesnych prototypów okazało się konstrukcjami nieudanymi, póki William Tritton nie opracował układu napędowego i jezdnego, wzorowanego na amerykańskim ciąg niku Bullock. Prototyp Trittona ochrzczono mianem Little Willie („Mały Wacek” czy też „Wacuś”), będącym lekceważącym przezwiskiem niemieckiego następcy tronu. Rozważany początkowo pomysł zastosowania obrotowej wieży szybko zarzucono, gdyż spowodowałaby podniesienie środka ciężkości pojazdu i zwiększyła ryzyko wywrotek. Prototyp był znany jako Lądowa Stonoga Jego Królewskiej Mości oraz Big Willie, lecz w końcu przyjęła się nazwa Mother („Matka”).
Po tym, jak brytyjska armia z opóźnieniem zaangażowała się w ten projekt, wpływ marynarki wojennej na jego realizację osłabł, niemniej do konstrukcji czołgowych przylgnęła terminologia zapożyczona z okrętów: kadłub, barbeta, wieża itp. Pod naciskiem wojskowych z armii lądowej zapadła decyzja o zamontowaniu w czołgach różnorakiego uzbrojenia do niszczenia nieprzyjacielskich gniazd karabinów maszynowych. Jednym z problemów było to, że równoległoboczny kształt konstrukcji tego wozu bojowego znacznie ograniczał pole ostrzału broni zainstalowanej w kadłubie. Przyjęte początkowo rozwiązanie polegało na montażu uzbrojenia w niezgrabnych barbetach (sponsonach), wystających z boków kadłuba – podobnie rozmieszczano działa mniejszych kalibrów na ówczesnych wielkich okrętach liniowych.
Brytyjska doktryna
Mimo pionierskiej roli odegranej w rozwoju pierwszych czołgów armia brytyjska z początku uparcie uznawała czołg za rozwiązanie konkretnego problemu natury taktycznej – przełamywania linii nieprzyjacielskich okopów. Zamiast grupować czołgi w silne formacje, Brytyjczycy na ogół tworzyli z nich niewielkie oddziały, rzadko liczące więcej niż 30 pojazdów – a nierzadko zaledwie osiem – przydzielane do związków operacyjnych. Nawet w powojennych publikacjach autorstwa J.F.C. Fullera, który z czasem stał się jednym z czołowych orędowników operacji militarnych z użyciem broni pancernej, można odnaleźć ślady myślenia zawężającego wykorzystanie czołgów do działań taktycznych.
Także główne cechy konstrukcji pierwszych brytyjskich czołgów odzwierciedlały doktrynę użycia czołgów w zmaganiach pozycyjnych, a kanciaste kształty większości brytyjskich wozów pancernych z tego okresu ograniczały przydatność czołgów w walkach na otwartym terenie.
Program budowy francuskiego czołgu ciężkiego
Historyczne znaczenie pierwszych czołgów francuskich bywa na ogół lekceważone. Jean-Baptise Estienne należał do najzdolniejszych wynalazców i konstruktorów we francuskiej armii i postanowił zapewnić żołnierzom piechoty osłonę przed ogniem broni maszynowej. Podczas jednej z narad sztabowców podzielił się przewidywaniami, że „zwycięstwo w tej wojnie przypadnie tej ze stron, która pierwsza użyje działa 75 [mm] w pojeździe zdolnym do jazdy po każdym terenie”.
Estienne nie wiedział jeszcze wtedy, że rząd francuski podjął już różne, choć niekonsekwentne działania w tym kierunku. Od maja 1915 roku koncern Schneider pracował nad pojazdem do przełamywania zasieków z drutu kolczastego. Sierżant Jacques Quellennec był świadkiem bezsensownej rzezi żołnierzy w pierwszej bitwie nad Marną i wykorzystał swoje kontakty – jego ojciec, inżynier Edouard Quellennec, znał się z mechanikiem Char les’em Mariusem Fouche ze służby samochodowej i konstruktorem aut z firmy Schneider, Eugene’em Brille’em – do przedstawienia swej idei budowy gąsienicowego wozu opancerzonego.
W pierwszych dniach grudnia 1915 roku Estienne oraz Philippe Pétain obserwowali próby prototypu nowego czołgu Schneider CA (później znanego jako CA-1). Pojazd ten został zaprojektowany głównie z myślą o przedzieraniu się przez zasieki i torowaniu piechocie drogi przez zapory z drutu kolczastego, a w drugiej kolejności do niszczenia wrogich stanowisk karabinów maszynowych. Estienne od razu dostrzegł potencjał tkwiący w takich pojazdach i szybko przewidział dla nich zdecydowanie większą rolę.
Już w połowie grudnia tego samego roku Estienne zaproponował utworzenie sił pancernych i określił, jakimi osiągami winny się charakteryzować wozy bojowe w składzie takich sił; wspomniał m.in. o możliwości holowania opancerzonych sań z miejscem dla 20 żołnierzy piechoty. Pod koniec grudnia spotkał się z przemysłowcem Louisem Renaultem, który jednak nie chciał mieć nic wspólnego z tym projektem, mówiąc, że jego firma jest zarzucona zamówieniami na inne pojazdy.
Prace rozwojowe trwały do początków 1916 roku, kiedy to w wyniku sporu drogi wytwórni Schneider i armii francuskiej na pewien czas się rozeszły. Ta pierwsza przystąpiła do produkcji czołgu ciężkiego Schneider CA, wyraźnie wzorowanego na ciągniku typu Holt, z kanciastym, opancerzonym kadłubem i „okrętowym” dziobem do przecinania drutu kolczastego oraz krótkolufową armatą Blockhaus Schneider 75 mm, rozmieszczoną w barbecie na prawym boku. Cechą charakterystyczną tego czołgu była masywna żelazna szyna, niczym róg stercząca pod kątem z przedniej części kadłuba.
Tekst jest fragmentem książki Czołgi. Historia broni pancernej, Oscar E. Gilbert i Romain Cansière, Wydawnictwo RM, Rozdział „Wielka Wojna (1914-1918) i narodziny czołgu”, s. 20-25
