Historianaprawde.pl

Bożek na kurhanie – wielki powrót Wiktora Suworowa. Ale czy na pewno wielki?

Szacowany czas czytania: ...

Kim jest Wiktor Suworow, wie chyba każdy, kto interesuje się polityką i historią XX-wiecznej Europy. Były sowiecki szpieg, który w 1978 roku uciekł do Wielkiej Brytanii, pisze i publikuje dużo, a mimo to każda jego kolejna książka rodzi mnóstwo dyskusji. Nie inaczej będzie z „Bożkiem na kurhanie", który będzie miał premierę 26 października, a którego egzemplarz trafił do mnie sporo wcześniej.

„Bożek na kurhanie” jest esejem napisanym w stylu… Suworowa. Fani tego autora nie zawiodą się: mamy tutaj masę anegdot, ciekawostek, wyszperanych faktów, na które rzadko kto (albo zgoła nikt) dotychczas zwrócił uwagę. Można powiedzieć: świetna wywiadowcza robota. Tym razem przechadzka po sowieckiej historii zaczyna się od rozważań na temat dwóch wojen, w których Związek Radziecki brał udział w tym samym czasie. Ba: walczyli w niej ci sami żołnierze z tymi samymi wrogami. Jedna z nich to „Wielka Wojna Ojczyźniana”, której daty pokrywają się z II wojną światową. Suworow dochodzi do konstatacji, że zdublowana nomenklatura ma tylko jedno uzasadnienie: przekonanie Rosjan i całego świata, że ZSRR nie miał nic wspólnego z niemieckim szaleństwem.

A zdaniem Suworowa było kompletnie odwrotnie. Autor przekonuje czytelnika – i robi to nad wyraz skutecznie! – że Hitler wcale nie stał za wybuchem II wojny światowej. Poważnie! Oczywiście był to diabeł wcielony, ale wbrew pozorom opierał swoje plany i decyzje, przekonuje Suworow, na zdrowych, racjonalnych przesłankach. Nie wziął jedynie pod uwagę, że trafił na Stalina, który był jeszcze większym cwaniakiem.

Stalin w opowieści Suworowa jest geniuszem zła, mistrzem manipulacji, obłudy i bezwzględnym egzekutorem własnej woli. Hitler przy nim to nieco naiwny uczniak. Czy rzeczywiście tak było? Co najmniej raz Führerowi udało się sprawić, że Stalinowi zmiękły nogi: kiedy wyprzedził jego atak na III Rzeszę i dzięki totalnemu zaskoczeniu zmiótł z planszy ogromną armię gotową do inwazji. Czy był to przebłysk geniuszu niemieckiego wodza, czy chwila słabości sowieckiego dyktatora, Suworow nie przesądza. Z dużą jednak pewnością i przekonaniem pokazuje, że gdyby Stalina nie zamordowano (w wersję o chorobie i udarze każe brać w cudzysłów), historia potoczyłaby się zupełnie inaczej, bo jego niewątpliwy talent do rozgrywania długoterminowych partii mógłby doprowadzić do spełnienia się przepowiedni z filmu „Wielki obywatel”, gdzie jest wprost zapowiedź podboju znacznej części świata.

 

Na uwagę polskiego czytelnika zasługują z pewnością wątki dotyczące naszego kraju. Jest tutaj tego wiele, od okoliczności podjęcia decyzji o wrześniowej inwazji (spóźnionej, jak twierdzi Suworow Sowieci mieli rozpocząć II wojnę światową wspólnie z Niemcami, ale Stalin postanowił swojego sojusznika wykorzystać wizerunkowo jako inicjatora konfliktu), do zbrodni katyńskiej i późniejszej – jak wiemy na pewien czas skutecznej – próby obciążenia nią Niemców.

Suworowa czyta się doskonale, bo to bystry potok ciekawostek, zgrabnie podanych i podlanych pikantnymi politycznie anegdotami.

Przejdź do treści