19 lipca 1544 roku wojska angielskie rozpoczęły oblężenie Boulogne-sur-Mer – silnie ufortyfikowanego francuskiego portu nad kanałem La Manche. Dla króla Henryka VIII miała to być kampania, która przywróci Anglii dawną chwałę militarną i uczyni z niego następcę średniowiecznych zdobywców. Po blisko dwóch miesiącach walk Boulogne skapitulowało, lecz sukces okazał się znacznie bardziej kosztowny, niż przewidywał angielski monarcha.
Wojny między Anglią i Francją ciągnęły się z przerwami przez całe średniowiecze i znaczną część epoki nowożytnej. Choć wojna stuletnia zakończyła się w 1453 roku utratą przez Anglików niemal wszystkich posiadłości na kontynencie, kolejni władcy z dynastii Tudorów nie porzucili całkowicie marzeń o francuskich zdobyczach. Szczególnie silnie działały one na wyobraźnię Henryka VIII, który chciał uchodzić nie tylko za reformatora Kościoła i potężnego monarchę, lecz także za wodza dorównującego Henrykowi V – zwycięzcy spod Azincourt.
Kampania z 1544 roku nie była jednak prostym wznowieniem dawnej wojny angielsko-francuskiej. Stanowiła część znacznie szerszego konfliktu, znanego jako wojna włoska z lat 1542–1546. Po jednej stronie znalazła się Francja króla Franciszka I, wspierana przez imperium osmańskie, po drugiej zaś cesarz Karol V Habsburg, władający rozległymi posiadłościami w Niemczech, Hiszpanii, Italii i Niderlandach. Henryk VIII zdecydował się przystąpić do habsburskiego obozu, licząc, że wspólna ofensywa pozwoli mu zdobyć część północnej Francji.
Królewskie ambicje i szkocki problem
Jedną z przyczyn narastającego napięcia była tradycyjna współpraca francusko-szkocka. Francja od dawna wspierała Szkocję, traktując ją jako przeciwwagę dla Anglii. Henryk VIII próbował podporządkować sobie północnego sąsiada i doprowadzić do małżeństwa swojego syna Edwarda z małoletnią królową Szkotów Marią Stuart. Kiedy Szkoci odrzucili angielskie żądania, rozpoczęła się brutalna seria wypraw wojennych określana później mianem „brutalnych zalotów” – Rough Wooing.
Francuska pomoc dla Szkocji utwierdzała Henryka VIII w przekonaniu, że o losach Wysp Brytyjskich można rozstrzygnąć także na kontynencie. Zdobycie ważnego portu po drugiej stronie kanału La Manche miało zwiększyć bezpieczeństwo Anglii, ułatwić kontrolowanie żeglugi oraz stworzyć bazę do dalszych działań przeciw Francji.
W 1543 roku Henryk VIII zawarł sojusz z cesarzem Karolem V. Ustalono, że obaj władcy uderzą na Francję, a ich armie, posuwające się różnymi drogami, zagrożą Paryżowi. W praktyce każdy z monarchów realizował jednak przede wszystkim własne cele. Karol V chciał zmusić Franciszka I do ustępstw politycznych, natomiast Henryk VIII interesował się szczególnie zdobyciem Boulogne i umocnieniem angielskiej obecności nad kanałem.
Przygotowania do wojny pochłonęły ogromne środki. Wyprawa była wielkim przedsięwzięciem logistycznym, wymagającym zgromadzenia żołnierzy, dział, koni, zapasów żywności, amunicji oraz floty transportowej. Według historyka Neila Murphy’ego Henryk VIII wysłał do Francji około 36 tysięcy ludzi. Była to największa armia przerzucona za morze przez angielskiego monarchę aż do końca XVII wieku.
Siły angielskie podzielono na dwa główne zgrupowania. Pierwszym dowodził Thomas Howard, książę Norfolk, którego zadaniem było zdobycie Montreuil, miasta położonego nad rzeką Canche. Drugą armię prowadził Charles Brandon, książę Suffolk, bliski przyjaciel i szwagier Henryka VIII. To właśnie jego oddziały skierowały się ku Boulogne – ważnemu portowi, którego zajęcie mogło stać się najcenniejszą zdobyczą całej kampanii.
Henryk VIII nie przypominał już wówczas sprawnego, wysportowanego księcia z początków panowania. Miał 53 lata, cierpiał z powodu otyłości i niegojącej się rany nogi, która utrudniała mu poruszanie się. Nie zamierzał jednak rezygnować z osobistego udziału w wojnie. Chciał pokazać poddanym i zagranicznym władcom, że nadal pozostaje monarchą zdolnym stanąć na czele wielkiej wyprawy wojennej.
Twierdza nad kanałem
Boulogne-sur-Mer miało ogromne znaczenie strategiczne. Port znajdował się stosunkowo blisko angielskiego Calais, pozostającego w rękach Anglików od czasów wojny stuletniej. Kontrolowanie obu miejscowości dawało możliwość zabezpieczenia przepraw przez kanał oraz stworzenia zwartego pasa angielskich posiadłości na północnym wybrzeżu Francji.
Miasto składało się z kilku części. Dolne Boulogne, położone bliżej portu, było bardziej narażone na atak. Najważniejszym punktem oporu pozostawało jednak miasto górne, otoczone średniowiecznymi murami, basztami i umocnieniami. Obrońcami dowodził Jacques de Coucy, pan de Vervins. Dysponował znacznie mniejszymi siłami niż armia angielska, ale liczył na mocne fortyfikacje, determinację mieszkańców oraz możliwość nadejścia francuskiej odsieczy.
19 lipca 1544 roku rozpoczęło się regularne oblężenie. Angielskie oddziały zajęły pozycje wokół miasta, rozpoczęły budowę obozów, baterii artyleryjskich, okopów i dróg umożliwiających transport ciężkich dział. Jednocześnie angielska flota starała się utrudnić zaopatrywanie Boulogne od strony morza.
Artyleria odgrywała coraz większą rolę w wojnach XVI wieku. Stare średniowieczne mury, projektowane z myślą o obronie przed machinami oblężniczymi i wcześniejszymi typami dział, mogły zostać zniszczone przez długotrwałe bombardowanie ciężkimi kulami. Problem polegał jednak na tym, że ustawienie wielkich dział w odpowiednim miejscu wymagało czasu, zabezpieczenia terenu oraz ogromnej ilości prochu.
Henryk VIII dołączył do oblegających 26 lipca. Jego obecność miała znaczenie propagandowe, lecz wpływała również na prowadzenie operacji. Król osobiście interesował się rozmieszczeniem dział, pracami saperskimi i postępami oblężenia. W angielskim obozie znalazł się cały dwór, urzędnicy, duchowni, lekarze, służba i królewska ochrona. Wojna stawała się nie tylko operacją militarną, lecz także wielkim widowiskiem mającym potwierdzić potęgę Tudorów.
Anglicy rozpoczęli intensywny ostrzał. Pod osłoną artylerii żołnierze kopali transze, dzięki którym mogli stopniowo zbliżać się do murów. Próbowano również podkopywać fortyfikacje i doprowadzić do ich zawalenia. Neil Murphy wskazuje, że rozbudowany system okopów pozwolił napastnikom podejść na tyle blisko, by podejmować szturmy na francuskie pozycje.
Francuzi stawiali jednak zacięty opór. Odpowiadali ogniem artylerii, dokonywali wypadów i starali się niszczyć angielskie prace oblężnicze. Każdy metr terenu przy murach kosztował atakujących wiele wysiłku. Po obu stronach ginęli żołnierze, lecz równie groźne jak kule i broń biała okazywały się choroby.
Obozy wojskowe XVI wieku były miejscami wyjątkowo niebezpiecznymi. Tysiące ludzi przebywały na ograniczonej przestrzeni, często bez właściwej kanalizacji i dostępu do czystej wody. Żywność szybko się psuła, wśród żołnierzy szerzyły się biegunka, gorączki i rozmaite infekcje. Straty sanitarne mogły być większe niż te poniesione podczas bezpośrednich walk.
Problemy z zaopatrzeniem były widoczne podczas całej kampanii. Zachowana angielska korespondencja pokazuje, że jeszcze we wrześniu gorączkowo organizowano transport kolejnych tysięcy żołnierzy i poszukiwano statków, które mogły przewieźć ich do rejonu działań. Urzędnicy otrzymywali rozkazy działania z najwyższym pośpiechem, gdyż sytuację oceniano jako niezwykle ważną.
Szturmy i podkopy
Z czasem przewaga angielskiej artylerii zaczęła przynosić rezultaty. Ostrzał uszkadzał umocnienia, a saperzy drążyli tunele pod murami. W podkopach umieszczano materiały łatwopalne lub proch, a następnie wysadzano albo podpalano drewniane podpory. Zawalenie fragmentu muru mogło stworzyć wyłom, przez który do miasta ruszała piechota.
Była to wyjątkowo niebezpieczna forma walki. Obrońcy wykonywali własne kontrminy, próbując odnaleźć tunele przeciwnika. Pod ziemią dochodziło niekiedy do starć saperów, prowadzonych w ciasnych, ciemnych korytarzach. Nad nimi trwał pojedynek artyleryjski i kolejne próby szturmu.
Anglicy zdobyli dolną część miasta i stopniowo zaciskali pierścień wokół głównych pozycji obrońców. Sytuacja Francuzów pogarszała się z każdym dniem. Brakowało ludzi, amunicji i żywności, a uszkodzenia fortyfikacji stawały się coraz poważniejsze. Jacques de Coucy musiał też brać pod uwagę los ludności cywilnej. Gdyby Anglicy zdobyli miasto szturmem, zgodnie z ówczesnymi zwyczajami wojennymi mogło ono zostać wydane żołnierzom na rabunek.
Henryk VIII zdawał sobie sprawę, że obietnica oszczędzenia mieszkańców może skłonić dowódcę do kapitulacji. Była to zarazem decyzja praktyczna. Król chciał przejąć Boulogne jako użyteczną bazę wojskową i przyszłą angielską posiadłość, a nie jako spaloną ruinę.
13 września Jacques de Coucy rozpoczął rozmowy z księciem Suffolk. Francuski dowódca uznał, że miasto nie wytrzyma kolejnego generalnego szturmu. Wynegocjował możliwość opuszczenia Boulogne przez garnizon i mieszkańców wraz z ich dobytkiem. Następnego dnia kapitulacja została sfinalizowana, choć ceremonialne objęcie miasta przez Henryka VIII nastąpiło kilka dni później.
18 września angielski król uroczyście wkroczył do zdobytego Boulogne. Ceremonia została starannie zaplanowana. Przed monarchą niesiono obnażony miecz, na murach grali trębacze, a książę Suffolk przekazał Henrykowi klucze do miasta. Król nie występował jedynie jako władca domagający się dawnego dziedzictwa we Francji, lecz jako zwycięski zdobywca przyłączający opanowane terytorium do korony angielskiej.
Łaska okazana mieszkańcom nie zapewniła im jednak pełnego bezpieczeństwa. Badania Neila Murphy’ego wskazują, że część uchodźców została napadnięta już po opuszczeniu miasta. Odbierano im dobytek i ubrania, a jedno ze współczesnych źródeł francuskich wspomina także o przemocy seksualnej. Królewskie rozkazy zakazujące samowolnego rabunku nie zawsze były przestrzegane poza zasięgiem bezpośredniej kontroli dowódców.
Zdobycie miasta nie zakończyło więc cierpień miejscowej ludności. Wojna w regionie Boulonnais doprowadziła do niszczenia wsi, młynów, gospodarstw, łodzi rybackich i zapasów żywności. Obie strony stosowały działania mające pozbawić przeciwnika możliwości zaopatrywania wojsk, ale ich głównymi ofiarami stawali się cywile.
